Google+ Followers

sobota, 24 sierpnia 2013

OO9 . Glimmer pożegnaj się z życiem !

- Zabij ją - usłyszałam cichy głos Catona zza siebie. Trochę się zdziwiłam, że blondyn chcę żebym zabiła Glimmer, ale teraz starałam się skupić tylko na jednym, żeby Błyskotka trafiła do zabitych trybutów.
- Z wielką przyjemnością - odpowiedziałam z uśmiechem i ścisnęłam mocniej nóż w dłoni.-  Teraz dołączysz do swojego Marvela, który był tak żałosny i próbował Cię ratować - zaśmiałam się i przyłożyłam jej końcówkę noża do policzka. Zaczęłam lekko jeździć nożem po jej twarzy, zostawiając krwawy ślad. Blondyna piszczała i wołała o pomoc , ale nikt jej nie pomagał. Kiedy już wystarczająco oszpeciłam jej twarz , zabrałam się za włosy. Zaczęłam ciąć je nożem i wyrywać rękami. Chwilę później Glimmer nie miała już długich pięknych blond loków , a zamiast tego powyrywane i krzywo ścięte kudły. Uśmiechnęłam się do siebie.
- Teraz kiedy już wystarczająco Cię wymęczyłam, pora zakończyć twe cierpienia - przyłożyłam jej nóż do gardła.
- Zaczekaj ! - wykrzyknął Cato - Ja chcę dokończyć. - powiedział.
- Nie ! - warknęłam. - Tyle czasu czekałam na tę chwile - rzuciłam do chłopaka.
Blondyn nie odzywał się, był tak samo zdziwiony moją zmianą , jak  i ja. Nie myśląc dłużej o nim, dokończyłam swoje dzieło. Wbiłam jej nóż w sam środek brzucha i zaczęłam ciąć. Błyskotka jeszcze przez chwile krzyczała, ale po chwili wrzask ucichł, a strzał z armaty ogłosił śmierć Glimmer. Nie wyciągając noża z jej ciała. Wstałam z ziemi i bez słowa ruszyłam w stronę rogu obfitości. Nie obchodziło mnie czy Caton idzie za mną, cieszyłam się ze swojego zwycięstwa i nikt nie mógł mi tego zepsuć. Kiedy doszłam na miejsce ponownie rozpaliłam ognisko z pozostałych gałęzi i usiadłam przy ognisku. Zadowolona z siebie wyciągnęłam z granatowego plecaka, kawałek chleba i bidon z wodom. Zaczęłam skubać chleb i popijać go wodą. Kiedy już zjadłam położyłam się na ziemi i popatrzyłam w ciemne niebo.
- Udało Ci się Clove ! - pomyślałam szczęśliwa. - udało się zabić dwie najgorsze idiotki, jeszcze tylko kochaś i moja cała lista ofiar będzie wypełniona - uśmiechnęłam się do siebie.
Leżałam i patrzyłam w niebo. Myślałam o moich rodzicach, patrzą na to jak morduję ludzi. Nagle przypominało mi się, że już niedługo będą musieli zobaczyć jak zabijam siebie. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Cato.
- Kto pierwszy obejmie wartę ? - zapytał blondyn.
- Ty - odpowiedziałam arogancko. Nic się nie odezwał , ciągle leżałam na ziemi. Kilka minut później już spałam.

***

Stałam na przeciwko , małej rzeczki w lesie. Podeszłam do wody , ukucnęłam i spojrzałam na swoje odbicie. Nagle zauważyłam zabite ciało mojej siostry płynące z nurtem.
- Dlaczego mi to zrobiłaś ? - powiedziała ostatkiem sił i popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem. Za nią płynęli wszyscy co polegli na igrzyskach i każdy pytał mnie o to samo. Zauważyłam w śród nich Katniss , Marvela , Glimmer , małą Rue i wielu innych. Nie wiedziałam o co chodzi kiedy pytali się mnie " dlaczego im to zrobiłam ". Kiedy przepłynęła ostatnia osoba rozpoznałam w niej Catona , tego którego obiecałam że będę strzec że to on wróci do domu jako zwycięsca. 
- nie ! nie ! nie ! - krzyknęłam i rzuciłam nóż na ziemię. Wreszcie zrozumiałam o co chodziło zabitym trybutom. Chodziło im o to, że to ja byłam mordercą , że to ja ich zabiłam.
- O to zwycięzca 74 Głodowych Igrzysk - rozległ się głos z głośników - Clove ! - dokończył i nagle nad mną pojawił się poduszkowiec. Zabrali mnie z areny i zawieźli do Dwójki. Wyszłam na scenę, przed pałacem. Na placu stało bardzo dużo osób , wszyscy patrzyli na mnie ze strachem. Zauważyłam niską czarnowłosą kobietę, która płakała po stracie syna , to była matka Catona. Szybko zeszłam ze sceny i wśród tłumu ludzi znalazłam swoich rodziców. Podbiegłam do nich i przytuliłam się . 
- Jak mogłaś ?! - wykrzyknęła zapłakana matka. 
- Jak mogłaś zabić własną siostrę ?! - do matki dołączył ojciec .
Odepchnęli mnie od siebie . Łzy napłynęły mi do oczu , uciekłam na dużą polanę. Usiadłam na małym mostku przy stawie. Zamoczyłam nogi w wodzie i patrzyłam na moje odbicie. Kiedy moja łza wpadła do wody , ta zamieniła się w krew. Pośpiesznie wyciągnęłam z niej nogi i zaczęłam uciekać w stronę lasu. Nagle jasny i przyjazny las , zmienił się w ciemny i mroczny. Zwierzęta pochowały się . Słońce zaszło . Ruszyłam szybkim krokiem w stronę domu. Nikogo w nim nie było , nie było w ogóle ludni na ulicach , ani w domach . Spojrzałam w lustro , patrzyłam na swoje odbicie .
- Jesteś mordercą z dwójki Clove ! - powiedziało odbicie .

***

- Nie , nie jestem ! - wykrzyknęłam i otworzyłam oczy . Rozejrzałam się dokoła, było już jasno, wzrokiem szukałam Cato , siedział przy rogu i robił coś z mieczem. Podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyje. Nie obchodziło mnie, ze Kapitolińczycy , organizatorzy , Tim , Florencja i wszystkie Dystrykty to widzą. Teraz liczył się tylko on.
-Przepraszam - powiedziałam cicho. Chłopak chyba nie zrozumiał o co mi chodzi, bo patrzył na mnie dziwnie. - Przepraszam za to , że wczoraj byłam taka wredna , a ty mnie uratowałeś , gdyby nie ty to Marvel by mnie zabił. Wygrasz igrzyska i wrócisz do Dwójki - wyjaśniłam mu ciągle przytulając się do niego. Było miło nie chciałam tego kończyć , ale coś mi nie pasowało , przecież było już jasno , a ja nie miałam swojej warty.
- Dlaczego mnie nie obudziłeś ? - spojrzałam na niego.
- Nie chciałem Cię budzić - lekko się uśmiechnął. Uwielbiałam jak się do mnie uśmiechał , będzie mi tego brakowało jak za kilka dni umrę.

____________________________________________

Koniec ! X DD
Takie dzisiaj nie wiem czy się spodoba : )

wtorek, 20 sierpnia 2013

OO8 . Nie pozwoliłeś mi jej zabić. To ja zabije ciebie !

Blondyna z jedynki była przerażona , strasznie głośno piszczała i próbowała uciec jak najdalej od mnie.
- Kapitolińczycy pewnie mają świetną zabawę patrząc na to - pomyślałam. Ciągle się uśmiechałam, nareszcie miałam okazje zabić mojego najgorszego wroga. Dziewczyna, która zabierała mi Cato. Przycisnęłam nóż mocniej do jej gardła. Dziewczyna zrobiła się cała czerwona, jej piski powoli cichły, a oddech zwalniał. 
- Pożegnaj się - zaśmiałam się patrząc jej prosto w oczy. Uniosłam dłoń, w której trzymałam nóż do góry , a drugą przyciskałam ją do drzewa. Moja broń prawie wbiła się w jej serce , gdy nagle ktoś wyrwał mi nóż z ręki i odciągnął mnie od Glimmer. W pierwszej chwili pomyślałam, że to Caton próbuje ratować swoją Błyskotkę. Szybkim ruchem odwróciłam głowę i ujrzałam Marvela, stał i celował na mnie nożem. Zaczęłam cofać się do tyłu , stawiałam powolne kroki , patrząc na chłopaka. Nagle przewróciłam się o gałąź. Leżałam na ziemi i myślałam, że już po mnie. Zamknęłam oczy, nie chciałam widzieć jak mnie zabija. Usłyszałam głośny krzyk i trzask łamanych gałązek. Odruchowo otworzyłam oczy i zauważyłam chłopaka z jedynki leżącego tuż obok mnie, z mieczem w plecach. Uniosłam wzrok do góry i aż zabrakło mi słów. Cato uratował mnie od śmierci. Pośpiesznie wstałam i stanęłam obok blondyna.
- Dziękuję - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
- Nie chciałem zostać sam - odpowiedział stanowczo.
- A gdzie Glimmer ? - zapytałam z ciekawością.
- Uciekła po tym wszystkim co widziała - mówił jakimś dziwnym tonem, nigdy wcześniej tak do mnie nie mówił. Zachowywał się jak mój dowódca. Strasznie mnie to irytowało, ale wolałam mu tego nie mówić , w końcu mnie uratował. Pocieszałam się tylko tym, ze Błyskotka została sama i w końcu będę mogła ją załatwić. Marvel nie żył, więc nie miała obrońcy. 
- A z tego co widziałam to Caton nie był za bardzo chętny żeby jej pomagać. - pomyślałam i uśmiechnęłam się w duchu. Nawet nie zauważyłam, że już doszliśmy. 
- Idź po chrust na ognisko - rozkazał blondyn. Bez gadania poszłam do lasu po gałązki. Nazbierałam kilka i ruszyłam w drogę powrotną. Długo mi nie zajęło wracanie do naszego " obozu ". Ułożyłam nazbierane gałęzie, na wyznaczonym miejscu i wyciągnęłam pudełko zapałek. Rozpaliłam ognisko i usiadłam przy nim , wyciągnęłam bidon i napiłam się łyka wody. Zaczęłam szukać czegoś do jedzenia. Wyciągnęłam kawałeczek chleba i zaczęłam go jeść. Skórkę miał już trochę twardą, ale nie miałam tu co wybrzydzać, musiałam jeść to co było. Caton podszedł do mnie i oznajmił mi, że jak zacznie się ściemniać wyruszamy na poszukiwania trybutów. Przytaknęłam tylko i skończyłam jeść chleb. Wzięłam głęboki oddech i popatrzyłam w głąb lasu. 
- Gdzieś w tych krzakach, jest Glimmer, muszę ją znaleść i dokończyć to co przerwał mi Marvel - pomyślałam. Siedziałam i nasłuchiwałam czy nie nadchodzi zagrożenie. Wsłuchałam się w " muzykę lasu " i po raz kolejny moją uwagę przyciągnęły Kosogłosy. Dźwięk ich głosu, był tak piękny, że łamał nawet moje serce. Spojrzałam na Cato, sprawdzał zawartość wszystkich plecaków, ponieważ wcześniej nie miał czasu, bo był zajęty Błyskotką.
- Na szczęście już jej nie ma - uśmiechnęłam się sama do siebie. Blondyn patrzył na mnie jak na wariatkę. Wstałam z ziemi i wzięłam kilka noży do ręki, podeszłam do najbliższego drzewa, które stało po mojej lewej stronie. Wyglądało na bardzo stare. Ćwiczyłam rzuty w drzewo , każdy mój rzut trafiał w zaplanowane miejsce. Po kilku minutach zaczęło się ściemniać.
- Idziemy - oznajmił Caton , załozył plecak na plecy i chwycił miecz do ręki.
- Już idę - odpowiedziałam i pośpiesznie podbiegłam po swój plecak.Założyłam go na plecy i wzięłam dwa noże do rąk. Ruszyliśmy w głąb ciemnego lasu. Szliśmy bardzo cicho i ostrożnie , żeby nikt nas nie usłyszał. Chodziliśmy bardzo długo, ale nikogo nie mogliśmy znaleźć. Byłam wściekła, że jeszcze do tej pory nikogo nie zabiliśmy. Nogi powoli odmawiały mi posłuszeństwa, pocieszało mnie to, że mogę znaleźć tu dziewczynę z jedynki o dokończyć swoje plany.
- 14 trybutów już nie żyje - pomyślałam - a teraz czas na ciebie Glimmer. - powiedziałam w myślach, uśmiechnęłam się i ścisnęła nóż w dłoni. Miałam wielką nadzieję, że spotkamy gdzieś przerażoną blondynę z jedynki. Nie odzywaliśmy się do siebie słowem. Nagle mój instynkt mordercy wyczuł czyjąś obecność. Rzuciłam spojrzenie na Cato, też to wyczuł. Usłyszałam ciche szlochanie dochodzące z krzaków. Szłam za dźwiękiem. Było słychać, że do dziewczyna.
- Chłopak by się tak nie mazał - pomyślałam.
Podążałam za dźwiękiem, a on był coraz głośniejszy i głośniejszy. Caton szedł tuż za mną. Podeszłam do gęstych krzaków, znajdujących się na przeciwko mnie i to co tam zauważyłam bardzo mnie ucieszyło. Blask księżyca rozjaśniał blond loki chowające się w krzakach. Podeszłam bliżej i pociągnęłam za włosy dziewczyny chowającej się w gęstwinie. Tak jak myślałam była to nasza kochana Błyskotka.
- Znowu się spotykamy - powiedziałam arogancko - Tym razem nikt Ci nie pomoże kochana ! - wykrzyknęłam z radością. - Szkoda, że w jedynce stracą taką ślicznotkę - zaśmiałam się.

______________________________

Koniec ! X DD
No i znowu akcja z Glimmer : D takie tam coś krótkiego mi dzisiaj wpadło do głowy i musiałam napisać ; P
Dziękuję za wszystkie komentarze , jesteście super , bardzo mnie cieszy, ze czytacie mojego bloga ! ; *

ZAPRASZAM NA MOJEGO DRUGIEGO BLOGA : http://federowie.blogspot.com/ : ))

piątek, 16 sierpnia 2013

OO7 . To wszystko przez Glimmer ! .

 ***

Stałam niedaleko rogu obfitości, wokół mnie było pełno martwych trybutów. Poznałam wśród nich Glimmer , Marvela , Everdeen , małą Rue i chłopaka z jedenastki. Rozglądałam się  szukając wzrokiem Cato, nie było go tutaj. Nagle usłyszałam, że ktoś głośno wykrzykuje moje imię, tak jakby chciał, żebym mu pomogła. Po krótkiej chwili rozpoznałam ten głos, to był mój blond włosy przyjaciel. Bez dłuższego zastanowienia wbiegłam w głąb ciemnego lasu, który znajdował się dokoła miejsca startu. Biegłam w stronę krzyku. Gdy dobiegłam do małej rzeczki  rozdzielającej dwa brzegi, zauważyłam mojego przyjaciela Catona. Leżał na ziemi, miał poranioną twarz i ranę na nodze. Bardzo głośno wołał moje imię. Podbiegłam do niego i położyłam jego głowę na swoich kolanach. 
- Kto ci to zrobił ? - popatrzyłam na niego zmartwiona.
- Peeta Mellark - odpowiedział cicho. Nie wierzyłam w to co usłyszałam, byłam wściekła na kochasia Katniss. Miałam ochotę go zabić.
- Niech tylko się tu pojawi - pomyślałam wściekła. Patrzyłam na Catona z przerażeniem, nie chciałam, żeby zginą.
- Clove, uważaj ! - powiedział Cato ostatkiem sił. Momentalnie się odwróciłam i zobaczyłam za sobą chłopaka z dwunastki z ogromnym kamieniem w rękach, a później usłyszałam ogłuszający dźwięk i moje oczy ogarnęła ciemność .

***

Z koszmaru wybudziła mnie Glimmer i oznajmiła mi, że teraz moja kolej na warcie. Po raz pierwszy byłam jej za coś wdzięczna. Usiadłam przy ognisku i popatrzyłam na Catona. Nigdy wcześniej nie widziałam jak spał, wyglądał tak niewinnie. Światło księżyca, rozjaśniało jego jasną cere, a blond włosy, aż lśniły od blasku. Był taki piękny, znowu poczułam to ukucie w sercu , a oddech przyśpieszył. Spojrzałam w głąb lasu , był ciemny , nie było w nim słychać nic. Siedziałam i patrzyłam w ogień, jego płomienie ładnie wyglądały na tle nocy. Po jakimś czasie zaczęło się robić jasno, kosogłosy śpiewały na pobudkę. Nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na te ptaki , dopiero teraz zauważyłam jaki ich głos jest piękny. Uśmiechnęłam się do siebie. Patrzyłam przed siebie i słuchałam śpiewu kosogłosów, gdy nagle obudził się Marvel. Uśmiechnęłam się do niego na powitanie, wydawał się być fajny , w porównaniu do Glimmer. Odwzajemnił mi tym samym.
Wstałam z ziemi i poszłam wyciągnąć ze swojego plecaka coś do jedzenia, bo strasznie zgłodniałam.Wyciągnęłam suszone owoce i usiadłam na ziemi. Otworzyłam swój posiłek i zaczęłam jeść. Nie przepadałam za tym, ale musiałam jeść to co mam. Kilka minut później obudził się Cato, a po nim Glimmer .
- Dzień dobry wszystkim ! - powiedziała Błyskotka.
- Jak może być dobry skoro jesteśmy na arenie ? - popatrzyłam na nią jak na idiotkę. Nic mi nie odpowiedziała.
-  Ja z Clove pójdziemy po wode, a ty z Marvelem zostań tutaj i pilnujcie rzeczy - zwrócił się do dziewczyny z jedynki. Trochę mnie to zdziwiło, że woli iść ze mną , a nie z Mrvelem , albo Glimmer. Nie protestowałam, wstałam z ziemi , wzięłam nóż i dwa bidony. Swój i naszego sojusznika. Ruszyliśmy w głąb lasu, w poszukiwaniu jakiegoś źródła wody.
- Nie możesz być trochę milsza dla Błyskotki ? - Cato  zmierzył mnie wzrokiem.
- Nie - odpowiedziałam z nutką arogancji w głosie. Nagle blondyn przycisnął mnie do drzewa.- Puść mnie! -krzyknęłam.
- Wiem, że jesteś o nią zazdrosna, ale mogła byś się trochę postarać, a nie zachowywać się jak rozpieszczone dziecko ! - powiedział stanowczo i puścił mnie.
- Nie jestem o ciebie zazdrosna ! - warknęłam i ścisnęłam nóż w dłoni.
- Clove, nie jestem głupi to widać - odpowiedział kpiąco. Odwróciłam się i poszłam w stronę rzeczki, która była zza gęstymi krzakami. Przedarłam się przez kujące zielsko i podeszłam do źródła wody. Złączyłam dłonie i nabrałam trochę wody, żeby się napić. Opłukałam twarz i popatrzyłam na swoje odbicie. Widziałam w nim morderczynię z dwójki, która w środku jest małą dziewczynką zakochaną w swoim przyjacielu. Zamknęłam oczy, nie mogłam na siebie patrzeć. Szybko nabrałam wody do bidonów i wstałam z ziemi. Caton przedzierał się przez gęste krzaki, robił to dużo lepiej i szybciej niż ja. W mgnieniu oka stał już obok mnie.
- Nie ładnie tak uciekać - zaśmiał się . Zaczęła już mnie denerwować ta jego pewność siebie. Nic nie odpowiadając, odeszłam i zaczęłam wracać do rogu obfitości. Chwile później stałam już przy naszym ognisku. Podałam Mervelowi jego bidon.
- A gdzie Cato - zapytała Glimmer rozglądając się do okoła.
- Utopił się w rzece - odpowiedziałam i zaczęłam śmiać się z jej reakcji.
- To nie było wcale śmieszne - powiedziała przestraszona. Nagle Caton wyłonił się zza drzew , a Błyskotka przytuliła się do niego. Spojrzałam na Marvela, zauważyłam, że jemu też to przeszkadza.
- Podoba Ci się Glimmer ? - zapytałam cicho.
- Trochę - odpowiedział chłopak z jedynki. - A ty czujesz coś do Cato, to widać - uśmiechnął się do mnie.
- Serio, aż tak widać ? - zapytałam trochę przestraszona. Kiwnął głową, co oznaczało, że tak.
- O nie Clove musisz się ogarąć, bo blondyn zauważy, że tobie na nim zalezy ! - skarciłam się w myślach. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie trzask gałęzi.
- To znaczy, że jakiś trybut tu niedaleko jest - pomyślałam i szybko spojrzałam na Marvela, on też to usłyszał, bo pobiegł po swój oszczep.
- Ej, kochasie , ktoś tutaj jest ! - wykrzyknęłam i ścisnęłam nóż w dłoni. Wszyscy zaczęliśmy biec w stronę odgłosu. Zauważyłam pomiędzy drzewami rude włosy.
- To pewnie Liszka - powiedziałam do moich sojuszników. Podbiegłam po cichu bliżej i zauważyłam rudowłosą dziewczynę z piątki chowającą się za drzewem. Nie zauważyłam, że Błyskotka biegnie za mną. Już prawie wbiłam dziewczynie nóż w plecy , gdy nagle Glimmer strzeliła z łuku. Spudłowała , strzała wbiła się w drzewo tuż obok dziewczyny, a ona odwróciła się i zaczęła uciekać. Rzuciłam się w pogoń za nią, przez dłużysz czas widziałam dziewczynę. W pewnym momencie rudowłosa trybutka z piątki zniknęła gdzieś za gęstymi krzakami. Nie było sensu już jej gonić , wyglądała na sprytną , na pewno się gdzieś ukryła. Wściekła wróciłam do reszty, ścisnęłam nóż w dłoni i przycisnęłam Błyskotkę do drzewa.
- To wszystko przez ciebie ! - wykrzyknęłam i przyłożyłam jej nóż do gardła - Jak nie ona to ty ! - uśmiechnęłam się szyderczo.

______________________________________

No i na dzisiaj koniec mam nadzieje, że się spodoba ! X DD

sobota, 10 sierpnia 2013

OO6 . IGRZYSKA .

Na początek informuję o małej zmianie wyglądu bloga xD No i oczywiście dziękuję wszystkim za komentarze i czekam na dalsze wskazówki co do opowiadania, serio bardzo pomagają ; *

___________________________________________________

 Nagle ujrzałam jasność, a chwile później stałam już na podeście. Rozejrzałam się dokoła, w tym roku za arenę służył ogromny las. Kilka sekund później wszyscy trybuci stali już na podestach, no i zaczęło się odliczanie.
- 60 sekund - rozległ się kobiecy głos. Spojrzałam na Glimmer , która stała po mojej lewej stronie. Próbowała mieć minę zabójcy, ale za bardzo to jej nie wychodziło. Spoglądałam na wszystkich po kolei. Marvel był pewny swojego zwycięstwa , widziałam to po jego minie. Trybuci z trójki, czwórki , piątki, szóstki, siódemki, ósemki, dziewiątki i dziesiątki nie zwrócili mojej szczególnej uwagi. Mała Rue z jedenastki była przestraszona, ale za to chłopak z jej dystryktu, wydawał się, być niepokonanym. Katniss i jej kochaś bali się tak samo jak reszta ich miny to zdradziły. Popatrzyłam na Cato, który był po mojej prawej stronie, był jak zawsze nieustraszony. Tak się rozmyśliłam , że nie zauważyłam, że zostało tylko 5 sekund do końca odliczania. Przygotowałam się do biegu.
- 5...4...3...2...1 ! - Rozległ się strzał z armaty, wzięłam głęboki oddech i szybkim ruchem zeskoczyłam z podestu. Biegłam w stronę rogu obfitości, przy którym były plecaki z potrzebnymi rzeczami i oczywiście masę broni. Szybkim ruchem chwyciłam plecak i podbiegłam do stolika, na którym leżało bardzo dużo noży, zapakowałam je do plecaka. Chwyciłam jeden z nich do ręki i rozejrzałam się dokoła. Ujrzałam Everdeen biegnącą w stronę jednego z plecaków. Bez zastanowienia, zaczęłam biec w jej stronę, przebiegłam obok Glimmer, która wbijała nóż w ciało już nieżyjącego trybuta.
- Głupia - pomyślałam i zaśmiałam się z niej. Kiedy byłam już wystarczająco blisko Katniss, rzuciłam nóż który zranił ją w nogę, upadła na ziemie. Wyciągnęłam drugi nóż i podbiegłam bliżej. Rzuciłam się na nią i przyłożyłam jej nóż do twarzy.
- To za paradę, za wywiad i za wszystko co zepsułaś ! - wykrzyknęłam i zaczęłam ciąć jej twarz, zaczęła lecieć krew, a Everdeen zaczęła wrzeszczeć - Tak właśnie twoja siostrzyczka i matka widzą twoją porażkę Katniss - zaśmiałam się szyderczo i dokończyłam swoje dzieło wbijając jej nóż w serce. Kilka sekund później Katniss Everdeen już nie żyła, uśmiechnęłam się do siebie i pośpiesznie wstałam. W moją stronę biegł chłopak z czwórki , wyciągnęłam szybko dwa noże z plecaka i rzuciłam jednym z nich. Rzut był ceny , bo trafiłam w samo serce. Moja ofiara upadła na ziemię i wykrwawiła się. Rozejrzałam się dokoła, oprócz trybutów z jedynki i dwujki , no i oczywiście zimnych trupów nikogo już nie było przy rogu obfitości. Podeszłam do moich sojuszników, stanęłam obok Marvelem, bo przecież Cato i Błyskotka musieli udawać zakochanych. Znowu poczułam tą zazdrość w sercu, ale szubko się ogarnęłam. Rozległo się dwanaście strzałów z armaty na znak, że tyle trybutów już nie żyje.
- Nie żyje tylko dwunastka trybutów - powiedział Marvel z przejęciem w głosie.
- Dlatego dzisiaj w nocy idziemy szukać tych co się schowali w lesie - odpowiedział Caton . - A teraz ja z Marvelem ułożymy broń i inne rzeczy, a ty z Clove idź po gałęzie na ognisko - popatrzył na Błyskotkę.
- Dobrze kotku - podeszła do niego i pocałowała go. Udałam, że zaraz zwymiotuję i że to mnie w ogóle nie obchodzi, ale tak na prawdę w sercu czułam ból i zazdrość.
- E blondyna możesz się pośpieszyć ?! - popatrzyłam na nią, chyba wyczuła, że za nią nie przepadam, bo zrobiła niezadowoloną minę. Wcale mnie to nie obchodziło, czy ta cała Glimmer mnie lubiła czynie, więc nie czekając na nią ruszyłam w stronę lasu. Zaczęłam zbierać małe gałązki na ognisko.
- Ty to chyba mnie za bardzo nie lubisz, co Clove ? - zapytała niepewnie .
- Zgadłaś - odpowiedziałam z arogancją i nie zwracając na nią uwagi zbierałam dalej gałęzie. Błyskotka zadawała jeszcze mnóstwo pytań, na które i tak nie odpowiadałam. Po jakiejś godzinie męczarni z nią wróciłyśmy do rogu obfitości. Położyłam gałązki na trawie i zaczęłam układać gałęzie. Kiedy już skończyłam je układać , wzięłam pudełko zapałek i wyciągnęłam jedną zapałkę. Gdy już ognisko się paliło, usiadłam przy nim i otworzyłam swój plecak. Było w nim dużo noży, lina, pudełko zapałek, pusty bidon, trochę chleba i suszone owoce. Wyciągnęłam suchy chleb i zaczęłam łamać go na kawałki i jeść. Po kilku minutach zjadłam chleb i wstałam z ziemi. Rozejrzałam się dokoła Glimmer coś jadła, Marvel poatrzył czy nie nadchodzi zagrożenie, a Cato pakował do swojego plecaka broń. Stałam i patrzyłam w gęsty las , myślałam o ty co stanie się za kilka dni. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Caton.
- Wyruszamy, bo zaczyna się ściemniać - powiedział stanowczo. Spojrzałam w niebo, rzeczywiście zaczęło się już robić ciemno. Ruszyliśmy w głąb lasu.
- Tam - powiedział szeptem Marvel i pokazał na dym ogniska unoszący się pomiędzy drzewami. Zaczęliśmy biec w stronę dymu. Przeszliśmy bezszelestnie przez zarośla i otoczyliśmy dziewczynę z dziewiątki, leżącą przy ognisku.
- Ja i Clove ją załatwimy - powiedział Cato do naszych sojuszników z jedynki. Nie wierzyłam  własnym uszom. Caton pozwolił mi zabić ofiarę, a nie swojej Błyskotce. Uśmiechnęłam się w duchu i rzuciłam nóż w drzewo , żeby się obudziła. Podeszłam bliżej i rzuciłam kolejny, nóż rozciął jej czoło , krew zaczęła spływać jej po twarzy. Podbiegłam do niej i chwyciłam ją za włosy i podniosłam z ziemi. Trzymałam ją z całej siły za włosy, żeby nie uciekła , a  mój partner z dystryktu podszedł do niej i wbił jej nóż , najpierw w nogę , a później w brzuch. Dziewczyna upadła na ziemie, była cała we krwi. Jeszcze krzyczała, więc znaczyło to, że jeszcze żyje. Podeszłam i zakończyłam jej męczarnie. Rozległ się strzał z armaty, a po nim hymn Panem i na niebie pojawiły się zdjęcia i dane osób, które nie żyją. Kiedy pojawiło się zdjęcie Katniss uśmiechnęłam się do siebie. Po kilku sekundach prezentacja zakończyła się i popatrzeliśmy na siebie z uśmiechem.
- Wow już trzynastka nie żyje - ucieszyła się Glimmer.
- No co ty nie powiesz - zgasiłam ją zimnym spojrzeniem.
- Dobra połóżmy się spać - zaproponował Marvel.
- Okej, ja wezmę pierwszy wartę - powiedział Cato. Nie protestowałam, bo była trochę zmęczona. Położyłam się na ziemi i zasnęłam ciągle ściskając nóż w dłoni.

________________________________
Mam nadzieję, że wam się spodoba XD

piątek, 2 sierpnia 2013

OO5 . Przed Igrzyskami .

 Poczułam mocne ukucie w sercu i łzy na policzku. Wybiegłam z powrotem do swojego pokoju.  Trzasnęłam białymi drzwiami najmocniej jak tylko potrafiłam i rzuciłam się na łóżko.
- Jak on mógł mi to zrobić  ? - zadawałam sobie pytania w głowie. - Najpierw daje mi ten głupi naszyjnik i mówi, żebym o nim nie zapominała , a później całuję się z Glimmer ?! -krzyknęłam i zerwałam złoty naszyjnik od Cato z szyi. Rzuciłam naszyjnik na podłogę i Schowałam głowę w poduszki. Płakałam jak mała dziewczynka, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Nie mam ochoty nikogo widzieć ! - krzyknęłam. Jednak osoba za drzwiami nie dawała za wygraną. Podeszłam do drzwi i energicznym ruchem otworzyłam je. Za drzwiami stała Florencja, ze swoim głupkowatym uśmieszkiem.
- Co się stało Clove, dlaczego płakałaś ? - popatrzyła na mnie. Zauważyłam na jej twarzy lekkie zmartwienie. Pociągnęłam ją za nadgarstek do pokoju i zamknęłam za nią drzwi. Nie chcę, żeby ten idiota myślał, że jestem o niego zazdrosna.
- Obiecaj, że nikomu nie powiesz - spojrzałam na opiekunkę.
- Obiecuję - odpowiedziała. Opowiedziałam jej całe zdarzenie z Cato i Glimmer.
- Oj biedna dowiedziałaś się - powiedziała Florencja i zaczęła unikać mojego wzroku.
- Ale o co Ci chodzi ? I dlaczego unikasz mojego wzroku ?! - Popatrzyłam na nią żądając wyjaśnień.
- No, bo widzisz , dzisiaj rano jeszcze przed śniadaniem przyszła do nas opiekunka trybutów z jedynki i powiedziała , żeby chłopak z naszego Dystryktu i dziewczyna z ich zostali parą na czas Igrzysk. Cato protestował, mówił właśnie, że ty mu na pewno nie wybaczysz, ale i tak musiał się zgodzić, ponieważ jedynka zagroziła zerwaniem sojuszu. - wytłumaczyła mi opiekunka. Patrzyłam z niedowierzaniem w jej ciemno brązowe oczy.
- Ale jak to, on tego nie zrobił z własnej woli ? - popatrzyłam na Florencję i lekko się uśmiechnęłam. Poczułam ulgę, że Cato jest z nią , bo po prostu musi.
- Tak - przytaknęła opiekunka. - Jeśli chcesz to nie musisz dzisiaj iść na kolację , będą Marvel i Glimmer - popatrzyła na mnie - Powiem , że źle się poczułaś - Uśmiechnęła się lekko w moją stronę i wyszła.
- Dzięki ! - krzyknęłam , ale opiekunka chyba  mnie już nie usłyszała. Podeszłam do lustra i spojrzałam na swoje odbicie.
- Naszyjnik ! - wykrzyknęłam i po chwili byłam już na podłodze szukając naszyjnika. - Gdzie on może być ? - zadawałam sobie pytania , gdy nagle mnie olśniło - Pod łóżkiem - bez dłuższego namysłu zajrzałam pod łóżko i tak jak myślałam leżał tam mój naszyjnik. Wyciągnęłam go i założyłam na szyję. - Od teraz już Cię nie ściągnę - popatrzyłam na swoje odbicie i zamknęłam oczy. Stałam z zamkniętymi oczami , obok ogromnego lustra. Usłyszałam jakiś szelest, odruchowo otworzyłam oczy i spojrzałam w lustro. Za mną stał wysoki, przystojny, niebieskooki blondyn , którego bardzo dobrze znałam. Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam w jego piękne duże oczy. Znowu poczułam to dziwne ukucie w sercu.
- Mam nadzieję, że nie jesteś zazdrosna ? - popatrzył na mnie.
-O kogo ja mam być zazdrosna o tą piękną , atrakcyjną blondynę ? - spojrzałam na niego - Nie , wcale - powiedziałam z nutką sarkazmu w głosie .
- Kazali mi ! - odpowiedział z wyrzutem patrząc na mnie.
- Czy ty siebie słyszysz ?! - patrzyłam mu ciągle w oczy - Ona przyssała się do twoich ust, a ty nawet nie protestowałeś , rozumiem jak byście się przytulali i chodzili za rękę, bo wam kazali , nawet buziak w policzek by mi nie przeszkadzał ! Wiesz jak ja się poczułam ?! Jak sokończona idiotka , najpierw dajesz mi ten naszyjnik i mówisz , że zginiesz za mnie , że mam o tobie nie zapominać , a teraz , całujesz się na środku korytarza z Glimmer !  - wykrzyknęłam .
- Wiem jak to wyglądało - spuścił głowę.
- Takie bajery to sobie idź swojej Błyskotce wciskaj ! - krzyknęłam - Nie jestem głupia i dobrze wiem , że chciałeś ją pocałować , a to że wam kazali to był tylko pretekst do tego , żebym Ci wybaczyła ! Wiesz co, wyjdź już lepiej ,bo nie mam ochoty z tobą gadać ! - powiedziałam i pokazałam drzwi.
- Jak widać jesteś głupia, Clove - odpowiedział - Jak by mi na tobie nie zależało to bym tutaj w ogóle nie przychodził ! - wykrzyknął i trzasną drzwiami. Stałam jak wryta w ziemię i nie wierzyłam własnym uszom.
- To jednak mu na mnie zależy - powiedziałam w myślach i uśmiechnęłam się. Serce waliło mi jak szalone , oddech znowu przyśpieszył i to ukucie w klatce piersiowej znowu powróciło. Po chwili ogarnęłam się i podeszłam do okna. Patrzyłam na przepełnione ulice i mój uśmiech momentalnie zgasł. Przypomniałam sobie , że juto rano zaczynają się igrzyska. Usiadłam na parapecie i przypatrywałam się ludziom cieszących się z nadchodzącego dnia. Siedziałam tam jeszcze z jakieś kilka minut , spojrzałam na zegarek , była 23 : 45.
- Rany jak późno - powiedziałam - Pójdę się położyć skoro to moja ostatnia spokojna noc - powiedziałam i położyłam się na łóżko. Nie musiałam długo czekać, momentalnie zasnęłam.

***

Obudziły mnie krzyki ludzi zza okna. Cieszących się dzisiejszym dniem. Wstałam z łóżka i zapaliłam światło. Jego promienie raziły mnie w oczy. Po kilku sekundach moje oczy przyzwyczaiły się do światła. Weszłam do łazienki i wzięłam zimny prysznic. Gdy wyszłam z łazienki zauważyłam  , że na moim łóżku leży strój , a na nim karteczka.
- " Załóż to Clove , ponieważ to strój na Igrzyska. Całuję Philip - przeczytałam na głos. Bez gadania założyłam czarne obcisłe spodnie, czerwoną koszulkę na krótki rękaw, kurtkę przeciw deszczową w tym samym kolorze co koszulka i czarne wysokie buty wiązane na grube sznurowadła. Związałam włosy w kucyk i wyszłam z pokoju . Szłam korytarzem , mając nadzieje, że nie natknę się na Cato. Nie chcę być z nim sam na sam, bynajmniej na razie. Pewnym krokiem i z sztucznym uśmiechem na twarzy weszłam do salonu.
- Witajcie - powiedziałam.
- Dzień dobry Clove - odpowiedzieli wszyscy oprócz Cato. Spojrzałam na niego , był ubrany tak samo jak ja. Nie patrzył w moim kierunku, zachowywał się tak jakby mnie nie znał. Trochę mnie to uraziło, ale postanowiłam, że nie będę się przejmować. Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść śniadanie. Wszyscy siedzieli cicho, nawet Florencja , która zawsze ma dużo do powiedzenia. Po śniadaniu ja, Cato, Tim, Florencjia, Philip i Samantha  zjechaliśmy windą na parter. Poszliśmy do dużej okrągłej sali gdzie były 24 małe pomieszczenia, ustawione dokoła, którymi mięliśmy wjechać na arenę. Pożegnałam się z opiekunką , mentorem i stylistami. Ustawiłam się przy kapsule, koło której pisało " Clove , Distric 2 ". Stałam , gdy nagle podeszła do mnie pani w białym kombinezonie i wbiła w mi coś w skórę.
- Co to ? - popatrzyłam na kobietę pytająco.
- Twój lokalizator - odpowiedziała. - Możesz już wejść do kapsuły - powiedziała i podeszła do Cato i zrobiła to samo. Kiedy już wbiła lokalizator każdemu trybutowi, a my byliśmy wszyscy już zamknięci w kapsułach rozległ się dźwięk z głośników.
- Wszyscy trybuci są już w kapsułach możemy zaczynać - powiedziała jakaś pani i kapsuły ruszyły do góry na arenę.

____________________________________________
To na tyle w następnym rozdziale już zaczną się igrzyska ! *_* ; D
Mam nadzieję że spodoba się rozdział , taki sobie ,bo gorącoo XD
 Dziękuję za wszystkie komentarze , bardzo miło się je czyta na serio ! ; *

sobota, 27 lipca 2013

OO4 . Wywiad .

 Na samym początku dziękuję Clove za rady i postaram się je zastosować . :)
No i oczywiście polecam bloga : http://igrzyska-clove.blogspot.com/ .

______________________________________________

Wybiegłam wściekła z ogromnego salonu i wybiegłam na korytarz . który nie był o wiele mniejszy od poprzedniego pomieszczenia . Biegłam wzdłuż ciemno granatowych ścian , aż do drzwi za którymi znajdował się mój pokój . Weszłam do pomieszczenia z jasno zielonymi ścianami i wielkimi oknami . Trzasnęłam białymi drzwiami i rzuciłam się na ciemno zieloną pościel , która znajdowała się na dużym czarnym łóżku . Wzięłam zielonkawą poduszkę do ręki i rzuciłam ją w drzwi .
- Co ona ma czego ja nie mam ! - krzyknęłam sama do siebie i momentalnie chwyciłam nóż do ręki . - Pierwsza trafisz pod nóż Everdeen - Wykrzyknęłam , a po chwili nóż , który trzymałam w dłoni tkwił już w jednej z zielonych ścian . Podeszłam do lustra obitego złotą ramą , które stało niedaleko mojego łóżka.
- O tak strzeżcie się Clove trybuci - odezwał się we mnie morderca z dwójki - Najpierw Katniss , później jej kochaś i cała reszta - uśmiechnęłam się do swojego odbicia . - A na sam koniec ja - uśmiech znikł z mojej twarzy . Opuściłam twarz i patrzyłam tępo w podłogę . Wróciłam na łóżko i położyłam głowę na poduszkę , która nie została rzucona przez mnie na ziemię .
- Tak , a na sam koniec ja - powtórzyłam swoje wcześniejsze słowa szeptem . Nagle do mojego pokoju ktoś zapukał . - Czego !? - krzyknęłam wściekła .
- Kochanie kolacja czeka - usłyszałam głos naszej opiekunki Florencji .
- Nie mam ochoty ! - odpowiedziałam arogancko i nagle do mojego pokoju ktoś wszedł . Tak jak myślałam była to Florencja w swojej idiotycznej zielonej peruce i klaunowatym granatowym stroju.
- Co tu się stało ?! - wykrzyknęła i złapała się za głowę . - Co ten nóż robi w ścianie i co to w ogóle za bałagan ?!- Florencja , aż zbladła jak to mówiła.
-Nic - Warknęłam .- Wyjdź z tond ! - pokazałam drzwi palcem -Ile razy mam Ci jeszcze mówić że nie jestem głodna ?! - spojrzałam na nią zimnym spojrzeniem . Od kiedy mnie wylosowali to jej nie lubiłam . Nie tylko dla tego że pochodzi z Kapitolu , ale też za to że jest taka natrętna .
- No dobrze , dobrze jak chcesz Clove - powiedziała opiekunka swoim bardzo denerwującym akcentem i wyszła .
- Czy tutaj nie można mieć nawet chwili spokoju ?! - zadałam sobie pytanie w głowie . Leżałam na pościeli , rozmyślałam na tym co zrobię na sam koniec igrzysk , jeżeli zostanę z Cato i po jakimś czasie zasnęłam

***

Stałam na środku wielkiej polany w jednej dłoni trzymałam nóż . Rozejrzałam się dokoła zauważyłam pełno trupów . Wśród nieboszczyków rozpoznałam Katniss Everdeen , miała rozciętą twarz to wyglądało na rany zrobione nożem . Uśmiechnęłam się pod nosem .
- To pewnie moja zasługa - Powiedziałam z dumą w głosie .
Nagle rozległ się krzyk .
- Clove uciekaj ! Clove ! - Odwróciłam się , a za mną stał wielki czarnoskóry chłopak i trzymał w ręce miecz . Niedaleko za nim stał Cato , mój blond włosy przyjaciel . Miał zranioną rękę , od miecza . 
- Uciekaj Clove słyszysz ! - Mój przyjaciel krzyczał i biegł w kierunku moim i tego chłopaka . Stałam jak słup patrząc się z przerażeniem na chłopaka większego od mnie 10 razy . Cato ominął chłopaka i wyrwał z mojej ręki miecz . Rzucił się na naszego przeciwnika . Zabił go , ale czarnoskóry przeciwniki upadając na ziemie wbił mu miecz w samo serce . Cato osunął się na ziemie . 
- Nie ! - wykrzyknęłam i podbiegłam do chłopaka . - Nie , Cato nie rób mi tego ! Nie zostawiaj mnie ! - krzyczałam i położyłam głowę przyjaciela na swoich kolanach . Jeszcze żył .
- Clove , kocham cię - powiedział ostatkiem sił i odszedł .

***

- Nie ! - Krzyczałam i nagle obudziłam się ze snu . Dokoła mnie była porozwalana pościel i wszystkie poduszki leżały na podłodze . Wstałam pośpiesznie z łóżka i spojrzałam na słoty zegarek , który stał na małej fioletowej komodzie obok łóżka . Była godzina 8 : 15 , więc za jakieś 20 minut Florencja przyjdzie po mnie na śniadanie . Zapaliłam światło i podeszłam do lustra , byłam zapłakana .
- To pewnie przez ten okropny sen - pomyślałam i poszłam w stronę łazienki , do której drzwi znajdowały się naprzeciwko ogromnej ciemno niebieskiej szafy z fioletowymi akcentami .Drzwi do łazienki miały kolor biały i złotą klamkę . Weszłam do niej . Ściany łazienki były koloru beżowego . Na jednej ze ścian były malutkie białe kafelki ułożone w jakiś znak , nie wiedziałam co on oznaczał . Podeszłam do szklanej umywalki i ustawiłam wodę na lodowatą . Opukałam twarz i umyłam zęby . Starałam się nie spoglądać w lustro , ponieważ jak patrzyłam na swoje odbicie przypominał mi się mój sen . Wytarłam twarz ręcznikiem i weszłam pod prysznic . Umyłam ciało i włosy płynem o zapachu róż . Spłukałam się zimną wodą i wyszłam . Wytarłam ciało białym ręcznikiem i owinęłam włosy drugim . Wciąż starając się nie patrzeć na swoje odbicie podeszłam do szafy i zaczęłam wybierać strój na śniadanie . Wyciągnęłam złotą sukienkę sięgającą do kolan i szpilki w tym samym kolorze . Pośpiesznie ubrałam się i wzięłam czarną szczotkę do ręki . Zaczęłam rozczesywać swoje czarne włosy sięgające mi do piersi . Odważyłam się i spojrzałam w lustro . Sukienka pasowała idealnie . Chwyciłam lakier do włosów i spryskałam je. Lakier ślicznie lśnił w blasku światła, tak samo jak sukienka . Byłam gotowa , więc popsikałam się perfumami o zapachu róż . Po chwili do pokoju weszła Florencja i rozkazała mi iść na śniadanie . Wypełniłam jej rozkaz i ruszyłam za nią granatowym korytarzem do kuchni . Usiadłam przy stole razem z Timem , Cato , stylistami i opiekunką . Wzięłam do ręki widelec i zaczęłam jeść to co nam przygotowali . Nie wiem dokładnie co to było , ale nie smakowało nawet tak źle .
- O widzę , że założyłaś szpilki Clove - ucieszyła się opiekunka - Nie ściągaj ich , aż do wywiadu - powiedziała chyba po raz pierwszy stanowczo .
- Dlaczego ? - popatrzyłam na nią z wyrzutem i na chwile przerwałam jedzenie .
- Ponieważ wiemy , że w dystrykcie nie chodzisz w takich butach , a chcemy mieć pewność , że dasz rade na wywiadzie w nich . - Dokończył za Florenję mój stylista .
- Dziękuję Phillipie , ale mogłam to wytłumaczyć sama - powiedziała nasza opiekunka . Zmierzyłam ich obojgu zimnym spojrzeniem i zabrałam się z powrotem za jedzenie . Spojrzałam na Cato , rozmawiał o czymś dyskretnie z Timem .Uniosłam jedną brew do góry i przez chwile patrzyłam na nich . Po pewnym czasie zrozumiałam , że to nie ma sensu , bo i tak mi nie powiedzą . Skończyłam jeść swoją porcję , napiłam się szklanki zimnej wody i już miałam wychodzić , gdy nagle Florencja mnie zatrzymała .
- Poczekaj Clove ! - zawołała i podeszła do mnie . Złapała mnie za nadgarstek i zaczęła prowadzić w kierunku jakiś drzwi .
- Gdzie mnie prowadzisz ? - popatrzyłam na opiekunkę pytającym spojrzeniem .
- Do mojego pokoju . - odpowiedziała .
- Po co ? - Spojrzałam na nią .
- Ponieważ będę Ci mówiła co możesz mówić na wywiadzie , a czego nie powinnaś . - powiedziała ze swoim dziwnym uśmiechem . Tylko przytaknęłam i bez protestowania weszłam przez białe drzwi do pokoju Florenji . Było tam podobnie jak u mnie w pokoju , tylko , że ściany były w kolorze żółtym . Naprzeciwko drzwi do łazienki stało łóżko , obok łóżka stała ogromna szafa , a obok szafy szklana komoda , w której było miliony peruk . Niedaleko wejścia do łazienki stały dwa fotele , obite białym materiałem w jasno niebieskie kwiatki . Usiadłam na jednym z nim  , a Florencja zajęła miejsce w drugim fotelu . Po chwili do pokoju wszedł mój stylista Philip z tysiącem sukienek , które trzymał w dłoniach .
- A on tu po co ? - popatrzyłam na Florencję .
- Clove trochę szacunku - powiedziała opiekunka i spojrzała na mnie - Będziesz też mierzyła różne stroje na wywiad i buty . Stylista uśmiechnął się do nas i zaczął rozkładać sukienki na łóżku .
- A więc tak - zaczęła opiekunka - Odpowiadaj na wszystkie pytania rozsądnie - powiedziała . - Miej ciągle pewną siebie minę , mów , że za wszelką cenę chcesz zwyciężyć , że jesteś mimo swojego niskiego wzrostu niepokonana i bardzo odważna . Florencja dawała mi jeszcze rady z jakieś 3 godziny . Nadeszła pora obiadu .
- Jesteś głodna Clove ? - zapytała opiekunka .
- Nie - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy .- Kontynuujmy - powiedziałam , a oni obydwoje spojrzeli na mnie z uśmiechem .Rozmawiałyśmy jeszcze o tym co mi wolno , a co nie przez jakiś czas , gdy nagle przerwał na Philip .
- Florencjo , niech Clove wybierze strój , który jej się najbardziej podoba - powiedział mój stylista , ciągle się do mnie uśmiechając .
- Dobrze - odpowiedziała opiekunka . Podeszłam do łóżka i popatrzyłam na wszystkie sukienki . Moją uwagę przykuła pomarańczowa sukienka , więc wzięłam ją do ręki .
- Ta - powiedziałam z uśmiechem i pokazałam im sukienkę .
- Tak myślałem , że tą wybierzesz - Powiedział Philip pełen entuzjazmu i podał mi buty w tym samym kolorze co sukienka .
- Weź sukienkę i idź do łazienki umyj się i zmyj z włosów lakier , załóż sukienkę i wróć do nas - powiedziała Florencja i otworzyła mi drzwi od łazienki . Bez słowa weszłam do łazienki . Była całkiem inna niż ta , która znajdowała się u mnie w pokoju . Ściany pokrywały kafelki w kolorze różowym z czarnymi akcentami . Prysznic , sedes i umywalka były w kolorze czarnym , a obok zlewu znajdowała się także czarna mała komoda . Położyłam na niej sukienkę , a buty postawiłam na zimnych kafelkach . Weszłam pod prysznic i spłukałam ciało zimną wodą . Po czym zaczęłam zmywać z włosów lakier , którego rano użyłam . Po 20 minutach byłam już gotowa . Wyszłam z łazienki i spojrzałam w wielkie lustro obite w złotą ramę , stojące obok szafy Florencji . Wyglądałam prześlicznie w pomarańczowej sukience . Sukienka sięgała mi trochę za kolana , w tali był pomarańczowy pasek , a na jego środku była duża kokarda w tym samym kolorze . Buty idealnie pasowały do mojej nogi . Wyglądałam ja pomarańcza .
- Prześlicznie wyglądasz Clove - powiedziała Florencja z wielkim uśmiechem .
- Zgadzam się - dopowiedział Philip , a ja odpowiedziałam im wielkim uśmiechem - Siadaj - mój stylista wskazał ręką krzesło , które stało przy toaletce Florencji , obok komody z perukami . Bez gadania usiadłam na krześle . Mój stylista zaczął robić mi fryzurę , a opiekunka usiadła na łóżku i przyglądała nam się . Philip uczesał mi ładnego koga i zrobił delikatny makijaż . Wstałam z krzesła .
- I jak ? - popatrzyłam na nich pytająco .
- Cudownie - powiedziała Florencja przyglądając mi się z zachwytem .
- Aż brak słów - dopowiedział stylista z uśmiechem
- Dziękuję wam za wszystko - powiedziałam i przytuliłam się do nich . Wybiła godzina 17:00 .
- O jejku to już siedemnasta - pisnęła Florncja swoim akcentem - musimy już iść - powiedziała i pociągnęła mnie za nadgarstek w stronę wyjścia . Wyszłyśmy z apartamentu i zjechałyśmy windą na parter i ruszyłyśmy w stronę sali , w której miały się odbyć wywiady . Opiekunka zaprowadziła mnie do poczekalni , w której siedzieli wszyscy trybuci , łącznie z Cato . Florencja położyła mi dłonie na ramieniu .
- Pamiętaj o moich wskazówkach - uśmiechnęła się do mnie i wyszła z pomieszczenia . Zajęłam miejsce pomiędzy Marvelem , a Cato . Spoglądałam raz na jednego , a raz na drugiego , gdy nagle rozległ się dźwięk głosu prowadzącego i na scenę wyszedł Caesar Flickerman w niebieskiej peruce , błyszczącym granatowym garniturze i czarnych lakierkach .
- Witajcie , witajcie , witajcie ! - powiedział i zaśmiał się - Dzisiaj odbędzie się wywiad z każdym z trybutów  - dopowiedział i usiadł na okrągłym białym fotelu . - Jako pierwsza wystąpi przed państwem Glimmer - prawie że krzykną , a na scenę wyszła Błyskotka w różowej sukience ze swoim głupkowatym uśmieszkiem . Na dźwięk jej imienia robiło mi się nie dobrze , sama nie wiem dlaczego , ale denerwowała mnie ta dziewczyna . Po niej na scenę wyszedł jej partner z dystryktu Marvel , mówił żarty , które nikogo nie śmieszyły tylko Caesar udawał , że są śmieszne . Nagle niebiesko włosy prowadzący wypowiedział moje imię . Wyszłam na wielką scenę , była bardzo oświetlona ta telewimie ukazało się moje zdjęcie i Cato , Światła reflektorów padły na mnie .Zgodnie ze wskazówkami Florencji i Philipa stawiałam pewne kroki , a szpilki tylko cicho stukały . Miałam lekki uśmiech na twarzy , podeszłam do prowadzącego i podałam mu swoją dłoń .
- Witaj Clove - powiedział Caesar i uścisnął delikatnie moją dłoń ,tylko przytaknęłam i zajęłam miejsce na okrągłym fotelu .
- A więc moje pierwsze pytanie - uśmiechnął się prowadzący - Jak się czułaś gdy Cię wylosowali ? - spojrzał na mnie .
- Czułam szczęście , że odzyskam dumę dla mojej rodziny . Za wszelką cenę chcę wygrać za moją siostrę - powiedziałam pewna swojego zwycięstwa .
- A właśnie co do twojej siostry Clove , nie masz odrazy do Igrzysk za to co się stało ? - patrzył na mnie .
- Oczywiście , że mam - odpowiedziałam - dlatego właśnie chcę za wszelką cenę wygrać - powiedziałam z nutką arogancji w głosie .
-A twój wynik od organizatorów , jak go osiągnęłaś ? - zapytał prowadzący .
- Po prostu robiłam to co kocham - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się chłodno .
- Czyli co ? - dopytywał Caesar .
- Rzucałam nożami - rzuciłam aroganckie spojrzenie na mieszkańców Kapitolu , którzy siedzieli na widowni .
- To lepiej nie dawajcie jej noży , bo po kilku godzinach Igrzysk wszystkich wymorduje - zaśmiał się Caesar , a z nim cała publiczność . Zaśmiałam się delikatnie i spojrzałam na prowadzącego .
- Miło było , ale niestety czas nam się skończył - powiedział i wstał , zrobiłam to samo . - To była Clove z Dystryktu  Drugiego - wykrzyknął i uniósł moją dłoń do góry .
- Dziękuję - powiedziałam z uśmiechem i zeszłam ze sceny . Wychodząc z poczekalni , rzuciłam spojrzenie Cato , który właśnie wchodził na scenę . Poszłam do windy wjechałam i nacisnęłam guzik z numerem 2 . Weszłam do apartamentu i od razu zaatakowali mnie Florencja , Tim i styliści . " Byłaś świetna " Super Ci poszło " mówili w kółko . Rzuciłam i wszystkim lekki uśmiech w podziękowaniu i ruszyłam korytarzem w stronę swojego pokoju .
- O 19:00 kolacja - powiedziała Florencja .
- Będę - odpowiedziałam i zniknęłam w za drzwiami do mojego pokoju . Bez zastanowienia weszłam do łazienki i zmyłam z siebie makijaż i ściągnęłam sukienkę . Wyciągnęłam z szafy sukienkę , którą miałam na dożynkach , skoro jutro na arenie sama miałam siebie zabić to chciałam ostatni raz założyć sukienkę po mojej kochanej siostrze . Założyłam czarne baletki . Nawet nie psułam fryzury , którą miałam na wywiadzie , tylko usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć o jutrzejszym dniu . Nagle z rozmyśleń wyrwały mnie śmiechy dochodzące z korytarza . Pośpiesznie wyszłam na korytarz i to co tam zobaczyłam było dla mnie wielkim szokiem . Na środku korytarza stał Cato całujący się z tą pustą blondyną Glimmer .

______________________________

To wszystko na dzisiaj , mam nadzieje że się spodoba . : D
Liczę na wasze komentarze . : )


wtorek, 16 lipca 2013

OO3 . Trening i ocena organizatorów .

 Rzuciłam spojrzenie na Cato , był tak samo wściekły jak ja . Było to widać po jego minie . Florencja i Tim popatrzyli na nas dziwnie , po czym ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę windy . Kiedy byliśmy już w windzie nacisnęłam guziczek z numerkiem " dwa " . Po 5 minutach byliśmy już na naszym piętrze .
- Za pół godziny macie wszyscy być w jadalni na kolacji - powiedziała stanowczo Florencja i poszła do swojego pokoju .
Wywróciłam oczami i zrobiłam to samo co ona . Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro . Miałam na sobie tonę tapety . Zmyłam makijaż z twarzy i popatrzyłam ponownie w lustro .
- Muszę coś zrobić z tą fryzurą - powiedziałam po czym zaczęłam próbować rozczesywać moje włosy . O ile można to nazwać włosami , to był sam lakier do włosów . Kiedy w końcu udało mi się rozczesać włosy . Zmyłam z nich lakier i uczesałam luźnego warkocza . Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej czarne rurki i fioletową koszulę . Ściągnęłam strój z parady i założyłam strój , który wcześniej wyciągnęłam z szafy . Odszukałam buty pasujące do stroju i założyłam je . Spojrzałam na zegarek była już 19 : 00 , więc musiałam iść do jadalni na kolacje . Zerknęłam na swoje odbicie w  lustrze .
- Od razu lepiej bez tej idiotycznej zbroi i tony makijażu - powiedziałam i zaśmiałam się sama do siebie .
Wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę jadalni . Przy stole siedzieli już Tim i Cato , ale brakowało Florencji . Czyżby nasza opiekunka zapomniała o kolacji , albo może zgubiła  peruke . Zaśmiałam się do siebie . Zajęłam miejsce obok Cato . Chłopak tylko się do mnie uśmiechnął , odpowiedziałam tym samym . Nagle do jadalni weszła Florencja z Philipem i Samanhą .
- Dzisiaj kolacje z nami zjedzą wasi styliści - oznajmiła nasza opiekunka . Przytaknęliśmy w trójke i zaczęliśmy jeść .
- Porozmawiajmy o waszych przeciwnikach - zaczął Tim - Jakie zrobili na was wrażenie ? - popatrzył na nas pytająco .
- Ta ruda z piątki wydaję się całkiem sprytna - powiedział Cato .
- Tak , ale według mnie najgorszym zagrożeniem jest ten z jedenastki Tresh , czy jak mu tam - powiedziałam i zaczęłam powoli przeżuwać kawałek jagnięciny .
- Załatwię go gołymi rękami - powiedział Cato z pewną siebie miną
- Wiem to - zaśmiałam się do Cato . Chłopak odpowiedział mi uśmiechem .
- Całkiem niezłe widowisko na paradzie zrobiła dwunastka - powiedziała Samantha .
- To tylko dlatego że płonęli - powiedziałam twardo , od początku nie lubiłam tych z dwunastki .
- Zobaczymy czy mają takie zdolności jak my jutro na treningu - powiedział Cato i uśmiechnął się .
- Na razie nie ma co oceniać po wyglądzie , czasami ten co wygląda najsłabiej wygrywa igrzyska i zbiera najwięcej punktów od organizatorów na indywidualnym treningu - powiedział Tim . - Ocenicie ich po punktacji i wywiadzie - uśmiechnął się do nas , a my odpowiedzieliśmy tym samym .
- A właśnie co do treningów jutro na sali treningowej od rana macie trening obowiązkowy - powiedziała Florencja patrząc na mnie i Cato swoim dziwnym spojrzeniem . Przytaknęliśmy obydwoje i zabraliśmy się za kolacje .
Do końca kolacji nikt się już nie odzywał . Po kolacji poszłam do swojego pokoju , umyłam się i od razu poszłam spać byłam zmęczona po tej całej " Paradzie Trybutów " .

***

Rano jak zwykle do moich drzwi zapukała Florencja i kazała mi się przygotować do śniadania . Zturlałam się z łóżka i powlokłam się do łazienki .Umyłam twarz i ubrałam strój do treningów , czyli czarne spodnie przylegające do skóry i  czarną koszulkę na krótki rękaw z numerem dwa . Ku mojemu zdziwieniu do mojego pokoju znowu ktoś zapukał . Pomyślałam że to znowu Florencja coś od mnie chce i trochę zła otworzyłam drzwi i ku mojemu zdziwieniu stał tam Cato .
- Co taka zła ? - popatrzył na mnie ze swoim jak zawsze słodkim uśmieszkiem .
- Myślałam , że to Florencja - powiedziałam i momentalnie się uśmiechnęłam .
- Mogę wejść ? - popatrzył na mnie pytająco .
- Jasne - powiedziałam lekko zawstydzona .
- Muszę Ci coś powiedzieć Clove - popatrzył mi w oczy .
- Słucham Cię - powiedziałam i spojrzałam mu głęboko w oczy .
- Bo wiesz podjąłem już decyzję , że nie wrócę z igrzysk do domu - powiedział .
- Ale jak to ? Przecież masz nad tymi wszystkimi trybutami przewagę i to dużo - powiedziałam i popatrzyłam na niego żądając wyjaśnień .
- Nie chodzi o to Clove - przybliżył się do mnie .
- A o co ? - patrzyłam na niego nie za bardzo rozumiejąc o co mu chodzi .
- O Ciebie - położył mi swoje ręce na ramiona . Spojrzałam na niego pytająco .
- Pamiętasz jak szliśmy na dożynki rozmawialiśmy o tym jak we dwoje trafimy na arene ? - spojrzał na mnie.
-  No - patrzyłam na niego wzrokiem żądającym wyjaśnień .
- Obiecałem , że ty wygrasz i dotrzymam słowa . Rozmawiałem już o tym z Timem . Zostanę z tobą do końca , a później popełnię samobujstwo , czy coś w tym stylu . - powiedział ciągle patrząc mi w oczy .
- Nie nie zgadzam się ! - krzyknęłam
- Ale zrozum twoi rodzice nie zniosą już śmierci drugiego dziecka , a ja po co mam wracać do matki alkoholiczki ?! - przytulił mnie do siebie .
- Nie jak ty się zabijesz to ja też ! - odsunęłam go od siebie i wybiegłam ze łzami w oczach z pokoju .Poszłam do jadalni na śniadanie . Usiadłam przy stole i otarłam łzy .
- Co się stało kochana ? - Florencja popatrzyła na mnie .
- Nic - odpowiedziałam szorstko i zaczęłam jeść śniadanie .Cato wszedł do jadalni i usiadł przy stole . Przy stole trwała grobowa cisza nikt się do siebie nie odzywał , jednak Tim postanowił przerwać to milczenie .
- Dzisiaj na treningu macie założyć sojusz z trybutami z jedynki - powiedział do nas - A wieczorem pokażcie wszystko na co was stać - uśmiechnął się do nas . Ale mnie i Cato nie było zbytnio do śmiechu , bo przecież pojutrze mięliśmy stoczyć walkę na śmierci i życie razem z innymi dwudziestoma dwoma trybutami .
Po śniadaniu nasza opiekunka zaprowadziła nas do sali treningowej . Oczywiście jak tylko weszłam na sale zajęłam miejsce przy stoisku z nożami . Na środek sali wyszła ciemnoskóra kobieta i  zaczęła nam tłumaczyć wszystko co stanie się w dzisiejszym dniu .
- Dzisiaj na będziecie mięli jeden trening obowiązkowy i jeden indywidualny . Trening indywidualny będzie oceniany przez organizatorów - powiedziała kobieta - O godzinie 14 : 30 kończy się trening obowiązkowy i wszyscy macie się spotkać na obiedzie w dużej sali . Dzisiaj obiad będziecie jedli razem . Trening indywidualny zacznie się o godzinie 16: 00 , każdy z trybutów będzie pokazywał swoje zdolności przed organizatorami indywidualnie , zaczynając od trybutów z Dystryktu Pierwszego , a kończąc na Dystrykcie Dwunastym - oznajmiła nam - Możecie zacząć trening obowiązkowy - powiedziała i odeszła na wielki balkon znajdujący się na nad salą , gdzie siedzieli wszyscy organizatorzy . Ciągle stałam przy stoisku z nożami , wzięłam do ręki trzy noże i ustawiłam się na długiej białej lini . Nagle tarczę z postaciami ludzkimi przed mną zaczęły się świecić na znak że mogę już rzuca . Rzuciłam pierwszy nóż wbił się w się w sam środek tarczy , później drugi , też wbił się w sam środek tarczy . Obróciłam się na  pięcie i rzuciłam trzeci nóż , a ten tak samo jak poprzednie wbił się w sam środek tarczy . Uśmiechnęłam się do siebie i rozejrzałam się dokoła . Wszyscy trybuci patrzyli na mnie ze strachem w oczach , a Cato tylko się do mnie uśmiechnął . Podeszłam do niego .
- Wiesz ja też podjęłam decyzję jeśli ty zginiesz to ja też - uśmiechnęłam się do chłopaka z mojego dystryktu. Odpowiedział mi uśmiechem .
- Mięliśmy zawrzeć sojusz z tymi z jedynki . - popatrzyłam na niego ciągle się uśmiechając .
- A więc chodźmy - uśmiechnął się i ruszył w stronę dziewczyny i chłopaka z Dystryktu pierwszego . -Cześć jestem Cato - powiedział i przybrał minę niepokonanego .
- Clove - powiedziałam .
- Jestem Glimmer , a to Marvel - powiedziała blond włosa dziewczyna i uśmiechnęła się do nas , a chłopak tylko przytaknął .
- Widziałem jak rzucasz nożami - Chłopak popatrzył na mnie z podziwem - Jesteś niezła - dopowiedział po chwili
- Dzięki - powiedziałam ciągle trzymając głowę wysoko i dumnie , zgodnie ze wskazówkami Tima .
- To co sojusz ? - popatrzyła na nas dziewczyna z jedynki .
- Sojusz - powiedział Cato i uśmiechnął się arogancko .
- Dobra do jakie stoisko na początek ? - zapytał Marvel .
- Może łuk ? - zapytała blondyna . Przytaknęliśmy wszyscy i poszliśmy do stanowiska z łukiem . Glimmer wzięła łuk do ręki , naciągnęła strzałę na cięciwę i puściła , spudłowała . Oddała 10 strzałów z czego tylko 5 trafiła w tarczę , a 2 w środek . Później poszliśmy na stanowisko z oszczepem tak jak chciał Marvel . Oddał wszystkie strzały celne , nawet niezły był . Później Cato chciał iść do stanowiska z mieczem . Rozwalił wszystkie 20 manekinów . Uśmiechnęłam się do niego , a on odpowiedział tym samym . Na sam koniec poszliśmy na stanowisko z nożami zgodnie z moim życzeniem . Wszystkie 15 rzutów było celnych . Nagle rozległ się dziwny odgłos i ktoś oznajmił , że mamy iść na obiad do dużej sali . Udaliśmy się wszyscy to dużej sali . Usiadłam przy stole z Glimmer , Marvelem i Cato . Śmialiśmy się z innych trybutów i rozważaliśmy strategie jaką pokażemy na arenie i co mamy mówić na wywiadzie . Po obiedzie zaprowadzono nas do poczekalni gdzie mięliśmy czekać na swoją kolej do treningu indywidualnego . Siedziałam pomiędzy Marvelem , a Cato .
- Glimmer Dystrykt pierwszy - rozległ się dźwięk z głośników i Glimmer weszła na salę treningową . Później poszedł Marvel , a po nim ja .
- Clove Dystrykt Drugi  - rozległ się się dźwięk z głośników i weszłam na salę . Bez zastanowienia podeszłam do stanowiska z nożami i oddałam kilka rzutów , oczywiście wszystkie były w sam środek tarczy . Organizatorzy byli pod wrażeniem . Ukłoniłam się i wyszłam z sali .
- Powodzenia - powiedziałam dyskretnie do Cato , który wchodził od razu o mnie .
Kiedy trening indywidualny się skończył udaliśmy się do swoich apartamentów i czekaliśmy wsalonie na ogłoszenie wyników . Nagle na ekranie telewizora ukazał się Caesar Flickerman prezenter telewizyjny i ogłaszał wyniki .
- Dystrykt pierwszy - powiedział - Marvel 9 punktów i Glimmer 7 punktów - powiedział .
- Dystrykt drygi - powiedział , a ja poczułam ukłucie w sercu - Clove 10 punktów i Cato 10 punktów - oznajmił . Wszyscy zaczęliśmy się cieszyć z naszego wyniku . Trybuci z trójki , czwórki , piątki , szóstki , siódemki , ósemki , dziewiątki i dziesiątki dostawali średnio od 3 do 5 punktów .
- Dystrykt jedenasty Tresh 9 punktów i Rue 7 punktów - powiedział  Caesar .
- Łał Rue zdobyła tyle co blondyna - zaśmiałam się .
- Dystryk dwunasty - kontynuował prezenter telewizyjny - Peeta 8 punktów no i  Katniss 11 punktów - i transmisja się zakończyła .
- Co !? - wykrzyknęłam - Ta Katniss zdobyła więcej punktów niż my zawodowcy ! - krzyknęłam i poczułam jak we mnie gotuje się złość .

_____________________________________
Koniec na dzisiaj ! ; D



poniedziałek, 15 lipca 2013

OO2 . Parada Trybutów .

  Siedzieliśmy tam jeszcze przez jakiś czas , gdy nagle Florencja kazała nam iść do swoich przedziałów i przebrać się na kolacje . Pożegnałam się z Cato i poszłam za Florencją do mojego przedziału . Florencja szła bardzo szybko , prawie że biegła . Ja szłam wolnym krokiem , wcale mi się nie śpieszyło . Byłam zła na Florencje , że przerwała nam . Tak bardzo chciałam ten czas spędzić z Cato , bo wiedziałam , że już za niecałe cztery dni zginę . Gdy w końcu doszłyśmy do mojego przedziału , weszłam do środka i trzasnęłam drzwiami . Poszłam do łazienki , umyłam się , i ogarnęłam włosy . Zajrzałam do szafy , była tam masa dziwacznych według mnie sukienek . Znalazłam pośród dziwnych strojów śliczną niebieską sukienkę . Bez zastanowienia ubrałam ją . Sukienkę , którą miałam na dożynkach odłożyłam na łóżko . Założyłam buty pasujące do sukienki i usiadłam na łóżku . Do kolacji było trochę czasu więc włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać powtórki z dożynek . W jedynce wybrali wysoką blondynę o imieniu Glimmer i  jakiegoś dwunastoletniego chłopca , ale zamiast niego zgłosił się osiemnastoletni Marvel . Kiedy oglądałam powtórkę z naszych dożynek zauważyłam strach na swojej twarzy .
- No świetnie przeciwnicy pomyślą , że jestem słabeuszem  - powiedziałam sama do siebie ze złością .
Cato wyglądał na odważnego , wyglądał jakby się niczego nie bał . W trójce i w czwórce wybrali jakieś dzieci . " Łatwy cel " pomyślałam i uśmiechnęłam się . W piątce wybrali chłopaka ze skaleczoną nogą i rudowłosą dziewczynę . Dziewczyna zwróciła moją uwagę " wygląda na sprytną " pomyślałam . Z szóstki , siódemki , ósemki  , dziewiątki i dziesiątki nikt specjalnie nie przykuł mojej uwagi . W jedenastce wybrali dwunastoletnią dziewczynkę o imieniu Rue , która wyglądała na dziesięć lat i wielkiego czarnoskórego chłopaka o imieniu Tresh . Na widok chłopaka , aż się wzdrygnęłam " Nie mam z nim szans " pomyślałam i aż przeszły przez mnie dreszcze . W dwunastce wylosowali jakąś Primrose Everdeen , ale zamiast niej zgłosiła się jej siostra Katniss i chłopaka Peete , który prawie płakał jak wchodził po schodach .
- Co to w ogóle za imię ? - zaczęłam się śmiać . - Już po tobie - powiedziałam arogancko , ciągle się śmiejąc. Nagle do mojego pokoju weszła Florencja i oznajmiła , że mam iść na kolację .
- Ładnie wyglądasz - powiedziała nasz opiekunka i uśmiechnęła się do mnie .
- Dziękuję - odpowiedziałam i odwzajemniłam uśmiech . Wyszłam z przedziału i poszłam za Florencją na kolację . Przy stolę siedział już Tim , rozejrzałam się dokoła , wzrokiem szukając Cato .
- A gdzie Cato ? - spojrzałam na Tima pytająco .
-  Nie miał ochoty przyjść - odpowiedział mi nasz mentor .
Trochę posmutniałam . Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść , byłam bardzo głodna , bo przez cały dzień zjadłam tylko chleb , który jadłam na śniadanie . Po kolacji poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku , po czym zasnęłam . Rano ktoś dobijał się do moich drzwi . Wstałam i spojrzałam na zegarek była 8:30 . Podeszłam do drzwi i jakbym zgadła za drzwiami stała Florencja .
- Co chcesz od mnie tak rano ? - spojrzałam na nią z wyrzutem .
- Jak ty wyglądasz dziecko ?! - Florencja , aż pisnęła
- Aż tak źle ? - popatrzyłam na nią .
- Źle to mało powiedziane , okropnie - powiedziała tak jak by nie wiadomo co się stało .
- Dobra ogarnij się dopiero co wstałam , tak - powiedziałam wkurzona tym , że mnie obudziła .
- Idź do łazienki , przebierz się , bo już dojeżdżamy do Kapitolu - oznajmiła i pobiegła do przedziału Cato . Wywróciłam oczami i zamknęłam drzwi . Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro .
- Uuuu . może rzeczywiście Florencja nie przesadzała - zaczęłam się śmiać . Poszłam się umyć , opukałam twarz zimną wodą , umyłam zęby i uczesałam włosy jak na dożynkach . Wyszłam z łazienki i założyłam sukienkę po mojej siostrze . Podeszłam do lustra .
- Mam nadzieję że twój wygląd spodoba się Florencji , Clove - powiedziałam sama do siebie i zaczęłam się śmiać .
Nienawidziłam tak wyglądać , u nas w drugim dystrykcie dziewczyny ubierały sukienki tylko na dożynki , bo musiały . Na codzień ubierały się w czarne spodnie i koszulki . Dzieci w dystryktach noszą ciuchy po starszym rodzeństwie , a dzieci w Kapitolu mają wszystko nowe . Wyszłam z przedziału , czekali tam już na mnie Florencja , Tim i Cato .
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się do Tima , a na Florencje rzuciłam pytające spojrzenie , coś w stylu  czy mogę tak wyglądać . Oboje odpowiedzieli mi uśmiechem .
- Cato stęskniłam się za tobą  ! - rzuciłam się chłopakowi na szyję - Dlaczego nie było Cię wczoraj na kolacji ? - spojrzałam na niego z lekkim wyrzutem .
- Po prostu nie byłem głodny - odpowiedział i przytulił mnie .
Uśmiechnęłam się do niego . Po chwili wszyscy staliśmy już na peronie . Kapitol był ogromny , był cały oświetlony . Widać , że nie brakowało im prądu . Nie to co u nas w dystryktach , w tych bogatszych , czyli w jedynce , dwójce i czwórce prąd był przez kilka godzin dziennie , a w tych biedniejszych , czyli szczególnie w dwunastce , jedenastce i dziesiątce , prąd był tylko jak były transmitowane igrzyska i jak Kapitol ogłaszał jakieś ważne informacje , które każdy musiał widzieć obowiązkowo .Popatrzyłam na Cato miał taką samą minę jak ja .
- Teraz pójdziecie do ośrodka przygotowawczego - oznajmił nam Tim .
- Będą was tam przygotowywać do spotkania z waszymi stylistami - dopowiedziała z uśmiechem Florencja
Ta kobieta na prawdę działa mi na nerwy , jak widać po minie Cato też . Zaprowadzili nas do Ośrodka Przygotowawczego . Tam nas myli , wyrywali włosy z nóg , rąk , pach , itd , mysli włosy na głowie i rozczesywali je , wyrywali brwi . Gdy już to wszystko zrobili zaprowadzano nas w takich śmiesznych szlafrokach do specjalnej sali , każdy miał swoją . W których mięliśmy czekać na naszych stylistów. Siedziałam na metalowym stole i czekałam na mojego stylistę . Po jakiś 20 minutach do mojej sali wszedł dziwnie ubrany mężczyzna z fioletowymi włosami , pomalowanymi oczami , ustami i rzęsami . Po raz pierwszy widziałam faceta , który był pomalowany , ledwo powstrzymywałam śmiech .
- Nazywam się Philip , a ty pewnie jesteś Clove , tak ? - popatrzył na mnie pytająco i uśmiechnął się .
- Tak - przytaknęłam .
- Przygotuję Ciebie to pardy trybutów , będziesz wyglądała tak , że publiczność oszaleje - powiedział i uśmiechnął się . Po czym zaprowadził mnie do przebieralni . Ubrali mnie w złotą zbroję , zrobili mi lekki makijaż , upięli moje włosy w jakąś dziwną fryzurę , nawet nie umiem jej nazwać i założyli mi na głowę jakąś dziwną czapkę . Kiedy spojrzałam w lustro , nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać .
- I to ma być ten nie ziemski struj , ja wyglądam jak deblika - powiedziałam sama do siebie pod nosem tak żeby nikt nie usłyszał .
- I co podoba się ? - Philip spojrzał na mnie z wielkim entuzjazmem .
- Mhmy ... - przytaknęłam  i sztucznie się uśmiechnęłam . Poszliśmy razem z moim stylistą do stajnie , byli tam Tim i Florencja .
- Clove wyglądasz prześlicznie - powiedziała Florencja i chyba popłakała się z tego szczęścia . " Czy ta kobieta była naprawdę jakaś inna niż wszyscy ? " zadałam sobie pytanie w głowie i zaśmiałam się pod nosem .
- A gdzie Cato i Samantha ? - Zapytał mój stylista Florencje .
- Kto to Samantha ? - Popatrzyłam na nich obojga pytająco .
- Stylistka Cato - Wyjaśniła mi nasz opiekunka . - Nie wiem Philipie musimy na nich poczekać . - dodała i popatrzyła nerwowo na zegarek . Po chwili zjawili się Cato i jego stylistka . Podeszła do Cato .
- Widzę , że nie tylko mnie ubrali jak debila , już się bałem , że będę sam - powiedział mi na ucho . Zaczęliśmy się śmiać we dwoje .
- Co wam tak do śmiechu ? - Florencja popatrzyła na nas dziwnie .
- Z niczego - odpowiedziałam z arogancją w głosie .
- Dobra do rzeczy - powiedział twardo Tim - Żadnych uśmiechów , trzymania za ręce, śmiechów  . Jesteście twardzi , odważni i aroganccy . Jesteście zawodowcami , zrozumiano ? - popatrzył na nas . Przytaknęliśmy obydwoje i przyjęliśmy minę odważnych i niepokonanych .
- I tak macie wyglądać - uśmiechnął się do nas .
Styliści pomogli nam wejść na rydwan . Nagle rozległ się głos jakiejś pani z głośników .
- Za 40 sekund rusza pierwszy rydwan - powiedziała i zaczęło się odliczanie .
Po chwili ruszył pierwszy rydwan , za nimi my , publiczność oszalała na nasz widok . Patrzyłam arogancko na wszystkich . Za nami wjeżdżał kolejno każdy rydwan , publiczność była skupiona na nas , dopuki nie wjechała para z dwunastki . Ich stroje płonęły , a oni trzymali się za ręce , publiczność na ich widok aż zawyła z zadowolenia . Czułam jak we mnie gotuje się złość , miałam ochotę zejść z rydwanu i pozabijać tych z dwunastki . Obudziła się we mnie ta Clove z dwójki , nieczuła , arogancka , nienawidząca ludzi . Ta Clove , którą byłam przed poznaniem Cato . Rydwany ustawiały się po kolei od jedynki , aż do dwunastki na głównym placu . Kiedy wszystkie rydwany były już ustawione na swoim miejscu . Rozległ się hymn panem ,a do mównicy , która znajdowała się na balkonie podszedł prezydent Panem i zaczął wygłaszać swoją przemowę . Mówił to samo na każdych igrzyskach spojrzałam ze znudzeniem na Cato , zauważyłam , że on jest tak samo znudzony jak ja . Uśmiechnęłam się do niego dyskretnie . Kiedy prezydent skończył gadać . Wszystkie rydwany wróciły do stajni . Styliści pomogli nam zejść z rydwanów .
- Wypadliście świetnie - pisnęła swoim kapitolińskim akcentem Florencja .
- Tylko , że dwunastka wszystko zepsuła - warknęłam

___________________________________

Mam nadzieje , że wam się spodoba rozdział . : ))


Polecam :

http://www.youtube.com/watch?v=cu1Y2Xvlq9g
http://www.youtube.com/watch?v=tMr-F2x4TaM
http://www.youtube.com/watch?v=DmWxnv37wLU

niedziela, 14 lipca 2013

OO1 . Dożynki .

  Wstałam dzisiaj bardzo wcześnie . Byłam nie wyspana , bo w nocy śniły mi się koszmary związane z dożynkami . Nie bałam się wystąpić na arenie . Bałam się , że wylosują mnie i Cato . Na samą myśl o tym przechodziły mnie dreszcze . Nie chciałam go stracić , był jedyną osobą , która mnie rozumiała . Wstałam pospiesznie starając się nie myśląc o tym , że nas wylosują i poszłam do łazienki . Umyłam się i ubrałam białą sukienkę , którą moja siostra miała na swoich pierwszych dożynkach , niestety zginęła. Miała 15 lat , gdy ją wylosowali. Łzy napłynęły mi do oczy , gdy pomyślałam o mojej siostrze Aurelii , bardzo ją kochałam. Kiedy dowiedziałam się , że zginęła na arenie to chciałam popełnić samobójstwo . Dzięki Cato jeszcze żyje , pocieszał mnie i błagał żebym się nie zabijała. Cato jest jedyną osobom , której ufam i wieże . Tylko on umie mnie pocieszać . Otarłam łzy i upięłam włosy w koka , założyłam buty i poszłam do kuchni . W kuchni siedziała moja matka , zresztą tak jak zawsze ojca nie było całymi dniami pracował . Usiadłam przy stole i posmarowałam jeszcze ciepły chleb masłem i zjadłam go . Napiłam się wody, wstałam i poszłam do swojego pokoju . Usiadłam na łóżku i spojrzałam na zegarek . Była godzina 12 : 00 , więc miałam jeszcze dwie godziny do dożynek . Zaczęłam myśleć nad wszystkim , co będzie jak wylosują mnie i Cato .
 - Nikt raczej nie zgłosi się na ochotnika za nas , bo zgłaszają się tylko za dwunastolatków , a ja mam 14 lat - powiedziałam sama do siebie i opadłam na łóżko .Leżałam i myślałam nad tym co będzie jak mnie wylosują i nie przeżyje.
-  Kto pomoże matce ?, czy umrą razem z ojcem z głodu ? , kto weźmie im astragale ? - zadawałam sobie pytania w głowie . - A co z Cato nigdy go już nie zobaczę ? - nagle z oczu poleciały mi łzy , strasznie bałam się co będzie jak mnie wylosują i nie przeżyje .Leżałam na łóżku i cicho szlochałam , gdy nagle ktoś zapukał do mojego pokoju .
- Wejść ! - powiedziałam i wytarłam łzy . Nie chcę żeby ktoś wiedział , że płacze , więc zakryłam się poduszkom .
- Idziemy czy będziesz tak leżeć w nieskończoność ?  - Ktoś się zaśmiał . Poznawałam ten głos , wzięłam poduszkę z twarzy i szeroko się uśmiechnęłam na widok jedynej osoby , na którą chciało mi się patrzeć . 
- Cato ! - rzuciłam się chłopakowi na szyję .
- Udusisz mnie - chłopak zaczął się śmiać . Zaśmiałam się razem z nim 
- Poczekaj tu chwile - uśmiechnęłam się do niego i pobiegłam do łazienki . Opukałam twarz i podbiegłam do chłopaka - Gotowa możemy iść - zaśmiałam się i wyszliśmy z domu . Szliśmy wolnym krokiem . Patrzyłam na Cato , gdy nagle odważyłam się zapytać .
- Cato , a jeśli wylosują nas obojga to co w tedy ? - patrzyłam na niego i czułam jak łzy napływały mi do oczu . " ogarnij się Clove ! , nie możesz płakać ! " mówiła sobie w myślach .
- Nic ty wygrasz i wrócisz do dystryktu , a ja zginę - powiedział i popatrzył na mnie pocieszającym wzrokiem . 
- Nie nie ma nawet takiej opcji ja bez ciebie tutaj nie wrócę ! - powiedziałam stanowczo .
- Clove zrozum ty masz dla kogo wracać , masz matkę i ojca , którzy Cię potrzebują , a ja nie mam do kogo wracać , matka alkoholiczka , a ojca nawet nie znam . - powiedział i popatrzył mi głęboko w oczy tak jak to robił , gdy miałam depresję po śmierci siostry .
- Bez Ciebie tu nie będzie tak samo - przytuliłam się do niego i poczułam jak z oczu poleciały mi łzy .
- Nie ma co dramatyzować Clove , nie wiadomo czy nas wybiorą , szanse nie są tak duże , niektórzy mają już po 42 wpisy , ty masz tylko 9 , nie martw się - przytulił mnie i wytarł mi łzy . 
- Dziękuję , nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła - uśmiechnęłam się do niego . Nawet nie zauważyłam , że byliśmy już przed pałacem sprawiedliwości .
- Do zobaczenia po dożynkach Clove - puścił mi oczko i poszedł do kolejki chłopców , żeby nakłuć palec .
Zrobiłam to samo i stanęłam do kolejki dziewcząt . Strażnik nakuł mi palec i odcisnęłam swoją krew na wyznaczonym miejscu . Stanęłam w wyznaczonym sektorze . Nagle na scenę wyszedł prezydent drugiego dystryktu , za nim Florencja  opiekunka trybutów z dwójki , a za Florencją Tim Colins zwycięzca 68 Głodowych Igrzysk . Tim jest mentorem trybutów z naszego dystryktu . Zajęli miejsca na trzech fotelach stojących na scenie . Po chwili Florencja wstała i podeszła do mikrofonu .
- Witajcie , witajcie na 74 Głodowych Igrzyskach - powiedziała pełna entuzjazmu - Pokażemy wam dzisiaj film , który przywieźliśmy z samego Kapitolu - powiedziała i poszła usiąść na swoim miejscu . 
Po chwili rozległ się głośny dźwięk i film się zaczął . Może trwał z 5 minut , mówili w nie o  tym jak 13 dystryktów sprzeciwiło się przeciwko Kapitolowi , że wybuchło powstanie , że podpisali traktat pokojowy o zdradzie i wreszcie nastał pokój , ale nic nie jest za darmo , dlatego każdy z dwunastu dystryktów , ponieważ trzynasty już nie istnieje , musi składać daninę w postaci młodego mężczyzny i kobiety , którzy stoczą walkę na arenie . Gdy film się skończył prezydent podszedł do mikrofonu i wygłosił swoje długie i nudne przemówienie . Wywróciłam znudzona oczami gadał to samo od zawsze . Już trzeci rok słyszę to samo . Kiedy w końcu skończył . Florencja podeszła do mikrofonu .
- Losowanie czas zacząć ! - powiedziała i podeszła do wielkiej szklanej kuli - Oczywiście jak zawsze panie mają pierwszeństwo - powiedziała z uśmiechem i wyciągnęła ze szklanej kuli starannie zaklejoną karteczkę i wróciła na miejsce koło mikrofonu . Rozwinęła karteczkę .
- Clove ! - przeczytała - Zapraszamy Cię na scenę skarbie - powiedziała ciągle się uśmiechając .Nogi się pod mną ugięły . Wyszłam na środek i szłam w kierunku sceny . Weszłam po schodach i stanęłam obok Florencji .
- Teraz kolej panów - powiedziała Florencja i zaczęła losować karteczki z imionami chłopców z mojego dystryktu . " Tylko nie Cato ! " mówiłam w myślach . Florencja stanęła obok mnie rozwinęła papier .
- Cato ! - powiedziała . Stałam jak słup i patrzyłam się w jedno miejsce . Nawet nie zauważyłam , że Cato jest już na scenie . 
- Oto nasi tegoroczni trybuci ! - powiedziała Florencja swoim idiotycznym kapitolińskim akcentem i uniosła nasze dłonie w górę . 
Rozległ się głośny dźwięk hymnu Panem , a nas Florencja zaprowadziła do pokoi , w których mogli nas pożegnać nasi najbisi tak zwane " ostatnie pożegnanie ", usiadłam w fotelu i  patrzyłam w jeden punkt , gdy nagle do mojego pokoju weszli moi rodzice , wstałam i przywitałam się z nimi .
- Macie 3 minuty ! - powiedział ostro strażnik . Siedzieliśmy w milczeniu , gdy nagle postanowiłam je przerwać .
- Nastawcie się na to , że mogę już nie wrócić - oznajmiłam im ciągle starając się nie płakać .
- Umiesz całkiem nieźle rzucać nożami , poradzisz sobie - powiedział mój ojciec .
- Nie wiem kto tam będzie , moi przeciwnicy będą od mnie wyżsi i silniejsi - powiedziałam i popatrzyłam na matkę , która tylko siedziała i płakała , podeszłam do niej .
- Trzymaj się i pamiętaj tylko jedno nie możesz się załamać jak po śmierci Aureli , pamiętaj o tym ! - popatrzyłam stanowczo na matkę , która była trochę zdziwiona moim tonem 
- Postaram się - odpowiedziała przez łzy 
- Nie płacz - powiedziałam i przytuliłam ją . Nagle wszedł strażnik .
- Koniec czasu ! - prawie że krzyknął 
- Żegnajcie kochani ! - ledwo zdążyłam krzyknąć i strażnik ich wyprowadził .
Siedziałam w fotelu i zaczęłam płakać . Minęły chyba z jakieś dwie godziny . Przez to co się stało nie miałam poczucia czasu , najbardziej chciałam się cofnąć w czasie i zapomnieć o wszystkim . Do drzwi ktoś zapukał .
- Wejść ! - powiedziałam twardo .
Do mojego pokoju weszła Florencja .
- Za chwile idziemy na peron idź umyj twarz - powiedziała - czekam na ciebie na korytarzu - popatrzyła na mnie i wyszła .
Poszłam do łazienki , obmyłam twarz i spojrzałam w lustro " Clove musisz być silna nie rób wrażenia słabeusza ! " krzyknęłam w myślach i wyszłam na korytarz . Razem z Florencją poszłyśmy na peron . Czekali już tam na nas Tim no i Cato , spojrzałam Cato w oczy , jego spojrzenie było trochę smutne . Wiedziałam że się nie bał , bo zawsze chciał wyjść na arene , ale nie ze mną . Weszłam do pociągu i rozejrzałam się dokoła  . Było tam wszystko czego potrzebował każdy z dystryktów do szczęścia . Usiadłam na krześle i patrzyłam w okno . 
- Jutro rano będziemy już w Kapitolu - oznajmiła Florencja i poszła razem z Timem do innego przedziału . Nagle zauważyłam , że ktoś koło mnie usiadł . Odwróciłam głowę i zobaczyłam Cato .
- Nie martw się wrócisz do domu tak jak obiecałem , gdy szliśmy na dożynki , pamiętasz ? - popatrzył na mnie pytająco .
- Nie nie zgadzam się ! - krzyknęłam - Ja bez Ciebie nigdzie nie wracam ! - powiedziałam stanowczo . 
Cato trochę zmieszany popatrzył na mnie i nie wiedział co ma powiedzieć . 
- Nie pozwolę Ci zginąć ! - położyłam głowę na jego ramieniu . Przytulił mnie i wyciągnął coś z kieszeni , zauważyłam , że to wisiorek . 
- Proszę - podał mi go i uśmiechnął się - Zrobiłem go specjalnie dla Ciebie . Otwórz go - uśmiechnął się .
Otworzyłam naszyjnik , a w środku było nasze zdjęcie i napis " For Clove " .
- Dziękuję - powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję .
- Nie ma za co - uśmiechnął się - Chcę żebyś miała go na arenie - powiedział ciągle się uśmiechając .
- Obiecuję - powiedziałam i założyłam naszyjnik na szyję - Obiecuję , że już nigdy go nie ściągnę - złapałam Cato za rękę i uśmiechnęłam się do niego .

____________________________________________

To mój pierwszy rozdział mam nadzieję , że się spodoba i ktoś będzie w ogóle czytał tego bloga . : )


POLECAM BLOGI :